Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woda. Pokaż wszystkie posty

Po pierwsze praca…

09 marca 2010

Próbując wnieść swój wkład w podniesienie poziomu merytorycznego dyskusji na forum „Lesko bez cenzury”, postanowiłem włączyć się do debaty o istotnych sprawach Leska, jakie aktualnie się dzieją lub działy, w obecnej kadencji Rady Miasta i Burmistrza wraz z jego zastępcą.
Obserwując od momentu powstania tego bloga (przy okazji gratuluję pomysłu autorom) dyskusje na nim się toczące - odnoszę wrażenie, że zabrakło w nich rozważań nad podstawowymi celami istnienia i działania samorządu terytorialnego. Do najważniejszych zadań i celów zarówno rady jak i burmistrza należy zaspakajanie społecznych potrzeb Obywateli mieszkających na terenie ich gminy. Brzmi to bardzo ogólnie ale warto się zastanowić jakie to są powszechne, odnoszące się do wszystkich dorosłych mieszkańców, potrzeby, których zaspakajanie jest powinnością radnych i burmistrza. Według mnie do najważniejszych potrzeb mieszkańców należy dostęp do pracy – legalnej i gwarantującej godziwe wynagrodzenie!

I w mojej ocenie powinno to być podstawowym celem prowadzonych, w szczególności przez
Burmistrza, przy aktywnym wsparciu radnych, działań już od pierwszego dnia ich kadencji.
Powstaje pytanie w jaki sposób mieliby oni wpływać na tworzenie miejsc pracy gdy gospodarka w znaczącej swej części jest w rękach prywatnych przedsiębiorców, którym nikt nie może nakazać gdzie i kiedy mają inwestować w swe fabryki i tworzyć w nich miejsca pracy. Podam prosty przykład odpowiedzi na to pytanie, wykorzystując fragment zeznań Pana Sobiesiaka przed komisją śledczą.
Pominąwszy okoliczności w jakich składał On swoje oświadczenie, na wstępie przesłuchania przed komisją, wyłowiłem istotny dla tych rozważań fragment, odnoszący się do jednej z inwestycji Pana Sobiesiaka. Otóż stwierdził on, że na skutek zabiegów i usilnych namawiań burmistrza Zieleńca (trwających ponoć kilka lat) zrealizował najnowocześniejszą w Polsce stację narciarską z dwoma wyciągami krzesełkowymi oraz hotelem na 140 miejsc, restauracją i ośrodkiem spa.
Według posiadanej przeze mnie wiedzy, do obsługi bieżącej takich obiektów potrzebne jest około 120 – 150 miejsc pracy. Co więcej przy budowie zatrudnionych musiało być dalszych kilkudziesięciu pracowników, zapewne miejscowych firm budowlanych. W takiej sytuacji, od uruchomienia inwestycji, budżet samorządu otrzymuje poważny zastrzyk finansowy w postaci podatków od nieruchomości, od płac, od środków transportu itp. Dodatkowo wokół takich inwestycji powstają następne miejsca pracy np. wozaków wożących saniami turystów, miejsc noclegowych w agroturystyce, barów kawiarni klubów itp. Wydaje się, że profity dla samorządu, ale przede wszystkim jego mieszkańców, w postaci pracy czy to u inwestora czy też w nowopowstałych przy tej okazji własnych firmach, są oczywiste.
A teraz przechodząc na nasze leskie podwórko…
Nie jest prawdą, że po zakończeniu kadencji poprzedniego burmistrza pozostawił on po sobie puste szuflady. By daleko nie sięgać przypomnę, że zostały rozpoczęte prace przygotowawcze budowy kompleksu narciarskiego, który nosił roboczą nazwę „Weremień 2”.
Wykonano studium koncepcyjno – funkcjonalne trzech tras zjazdowych, z których najdłuższa miała mieć około 1300 – 1400 mb. długości, wraz ze zbiornikiem wodnym wykorzystującym trzy okoliczne potoczki oraz rurociągiem ze stacją pomp uzupełniającym zasoby wody w zbiorniku zimą do zaśnieżania, a czerpiącym wodę do tego celu z Sanu. Przewidziano tereny parkingów z osobną drogą dojazdową i wyjazdową. Wydzielono teren pod gastronomię i całoroczne domki. W ramach prac przedprojektowych wykonano mapy w skali 1:500 do celów projektowych. Podobno zaawansowane były rozmowy z lasami na temat zamiany terenów, a z prywatnymi właścicielami na temat wykupu ich działek.
I jaki był efekt tych działań? Niestety, żaden!
Nadeszła nowa władza i o projekcie słuch kompletnie zaginął. W tym czasie uruchomiono nowy kompleks narciarski w Puławach oraz, jak na warunki Bieszczadzkie ogromny kompleks w Przemyślu. Warto tu wspomnieć, iż kompleks ten powstał z inicjatywy przemyskich samorządowców a inwestorem było samo miasto Przemyśl.
Efekt przekroczył najśmielsze oczekiwania!
Tylko te dwie inwestycje „zabrały” znaczną część narciarzy zarówno tych od strony Krosna ,Jasła, Sanoka (Puławy), jak i tych od strony Rzeszowa, Jarosławia, Przemyśla i Ukrainy.
Na własnej skórze odczuł to nawet tak doświadczony gestor bazy narciarskiej jak Pan Mrugała.
W tamtych samorządach, nie zabrakło wyobraźni, determinacji i konsekwencji, a efekty nie kazały na siebie długo czekać. Natomiast u nas w Lesku nikt nie sięgnął po już
przygotowane koncepcje i zaawansowane prace przedprojektowe. Bo po co?
Przecież dużo łatwiej jest nadać imię istniejącemu od lat przedszkolu, postawić pomnik książce, zaszczycić niezliczone ilości festynów, dożynek itp. Pozostaje tylko pytanie - ile nowych miejsc pracy powstało w wyniku tych działań? Twierdzę z całym przekonaniem, że ani jedno. Natomiast pociągnęły one za sobą tylko koszty, przynosząc wątpliwy według mnie splendor obecnie nam panującej władzy, a pozostawiając nam mieszkańcom „przyjemność” pokrycia tych kosztów z naszych podatków.
Jest to tylko jeden z przykładów możliwych działań władzy samorządowej i to zarówno rady jak i burmistrza, prowadzących do kreowania nowych miejsc pracy, rozwoju infrastruktury turystycznej, bez której przecież same pensjonaty czy domki noclegowe nie dadzą rady się rozwijać, a w czasach dekoniunktury w branży turystycznej staną w obliczu upadku.
Kolejnym przykładem jest wykorzystanie zasobów wody o jakich mowa w jednym z poprzednich artykułów. To wbrew opiniom malkontentów z pod znaku „…i tak się nie uda…” jest ogromny potencjał dla nas mieszkańców w tworzeniu miejsc pracy przy produkcji, dystrybucji i szeroko rozumianej obsłudze takiego przedsięwzięcia. Tych którzy uważają inaczej odsyłam na przykład do Nałęczowa. Niech zapytają mieszkańców, co dał im zakład produkujący „Nałęczowiankę”, a dowiedzą się bardzo ciekawych i budujących dla nas opinii. Z dostępnych analiz rynku wód stołowych wynika, że czeka tą branżę dalszy dynamiczny rozwój a do nasycenia rynku, szczególnie w dużych aglomeracjach jeszcze daleko. Problemem jest przeprowadzenie szeregu prac poprzedzających fazę projektowania samej inwestycji (inwentaryzacja złoża wody pod kątem jego wykorzystania do celów przemysłowych, analiza zdolności odtworzeniowej złoża, analiza składu chemicznego itp.), aż do uzyskania pozwolenia na przemysłowe wykorzystanie tych zasobów z określeniem ich górnej granicy włącznie. Należy też z udziałem fachowców określić na jakich działkach inwestycja ta mogłaby powstać by z jednej strony stanowiła optymalną dla potencjalnego inwestora lokalizację, z drugiej zaś nie była w przyszłości uciążliwa dla mieszkańców.
Reasumując, wszystko co napisano powyżej wydaje się „oczywistą oczywistością”. Pozostaje zatem pytanie – dlaczego z taką zajadłością atakuje się pomysły Pana Gocka?
Czyżby przyczyną był fakt, że przez ostatnie blisko cztery lata sprawowania rządów nie zrobiono nic w sprawie „Weremienia 2” lub zabrakło wyobraźni by podjąć działania skutkujące np. wykorzystaniem zasobów naturalnych takich jak woda, opisana w Jego artykule? Wiem – to boli, pytanie tylko kogo bardziej? Pobierającą kilkunastotysięczne wynagrodzenie Panią Burmistrz czy nas mieszkańców, z których niejeden nie z własnej woli żyje z zasiłku?
Jasne, że odsłanianie kolejnych pomników (proponuję aby następnymi były w kolejności pomniki – odbiornika radiowego, telewizora i komputera – choć ten ostatni z powodu bloga LBC, obecnie panującym w Lesku pewnie niezbyt dobrze się kojarzy) jest łatwiejsze.
Pytanie tylko co takie i podobne działania władzy przynoszą nam, zwykłym mieszkańcom Leska? Na odpowiedź na te i inne pytania przyjdzie czas już niebawem – jesienią przy urnach wyborczych gdy będziemy wybierali Leską władzę na następne cztery lata.

Mieszkaniec Leska

Czytaj dalej...